Wiedeń był pierwszym przystankiem naszej wakacyjnej wyprawy do Włoch. Aż wstyd się przyznać, prawie po sąsiedzku, a jeszcze nie mieliśmy okazji odwiedzić tego, jak niektórzy twierdzą, najpiękniejszego miasta w Europie. Dlatego, by zmyć nasze przewiny postanowiliśmy zatrzymać się w nim chociaż jeden dzień. Pomysł zwiedzenia stolicy Austrii spodobał nam się nie tylko ze względu na nadrobienie zaległości, ale także na myśl o wiedeńskim torciku, którym jeśli się zajadać – to tylko we Wiedniu. 🙂 Tutaj chcieliśmy też pozdrowić super ekipę z Czerwionki-Leszczyny (Anetę, Gosię, Zbyszka i Marcina), która się do nas dołączyła, zarówno w podróży, jak i w czasie zwiedzania miasta nad modrym Dunajem.

Na miejscu zbiórki w Rowieniu.

Zwiedzić Wiedeń w jeden dzień? Prosta sztuka, przecież 80% zabytków znajduje się w obrębie starówki – tak myśleliśmy, planując to jeszcze w domu. Szybko zmieniliśmy zdanie będąc już na miejscu i podejrzewamy, że nawet cały tydzień byłby za mało. Wiedeń jest miastem tak bogatym architektonicznie i kulturowo, że aby zobaczyć nawet te najważniejsze z jego atrakcji, trzeba naprawdę spędzić w nim sporo czasu, albo mieć lepszą kondycję od naszej. Po jednym, dość intensywnym dniu, marzyliśmy już tylko o zimnym piwie i czymś wygodnym, na czym można posadowić swoje cztery litery z wyciągniętymi, obolałymi nogami.

Zanim wyjechaliśmy, naczytaliśmy się przewodników i poradników z serii: „Jak zwiedzić Wiedeń w weekend”. Opracowaliśmy plan zwiedzania, ale okazało się, że nasz plan może i byłby do zrealizowania, ale dla cyborga. 🙂 Podczas tych wakacji nauczyliśmy się na pewno jednego – wybaczać sobie miejsca, których się nie zobaczyło i nie mieć nigdy do siebie o to żalu. Niejednokrotnie musieliśmy wybierać, co chcemy zobaczyć i gdzie chcemy pojechać. Pamiętajcie, nie te – to następne wakacje, a najważniejsze jest, żeby wszystko robić w swoim tempie – w końcu to ma być URLOP. 🙂

Jakie wrażenie zrobiła na nas stolica 3 klasyków?

Wiedeń to najbardziej eklektycznie miasto, jakie mieliśmy okazję zwiedzać do tej pory. Budynki w różnych stylach, przeplatają się co chwilę, ale trzeba przyznać, że razem tworzą bardzo spójną i estetyczną całość. Czyste kolory, przepych, monumentalne i pełne elegancji obiekty sprawiają, że można poczuć się iście po cesarsku. Pewnie do Wiednia jeszcze wrócimy, żeby zobaczyć wszystko to, czego nie zdążyliśmy tym razem, ale ta elegancja i podniosłość architektury nas zdystansowała na tyle, że raczej nie moglibyśmy powiedzieć o Wiedniu, że jest to miejsce, w którym czulibyśmy się jak w domu. To tak jak jest się na wytwornym przyjęciu, gdzie trzeba przestrzegać sztywnej etykiety, a Ty zastanawiasz się cały czas, kiedy popełnisz jakiś karygodny błąd. My prości ludzie jesteśmy. 🙂 Nie mniej, uważamy, że każdy powinien do Wiednia przyjechać, zobaczyć i wyrobić swoje własne zdanie.

Kościół Wotywny

Naszą wycieczkę zaczęliśmy od znalezienia miejsca parkingowego w okolicy kościoła Wotywnego. I tu miłe zaskoczenie, większość parkingów, prawie w centrum miasta, przy ulicy, była bezpłatna, bezproblemowo też znaleźliśmy wolną przestrzeń na pozostawienie naszych motocykli.

Kiedy 18 lutego 1853 roku udaremniono zamach na cesarza Franciszka Józefa I, wdzięczni Wiedeńczycy postanowili wznieść kościół upamiętniający te wydarzenia. Tak ważnej budowli nie mogli powierzyć pierwszemu, lepszemu architektowi, dlatego zorganizowano konkurs, w którym wzięło ponad 70 architektów. Najlepszy okazał się Heinrich von Ferstel, który uwaga!, był również autorem kościoła Zbawiciela w Bielsku-Białej. Ten piękny, neogotycki kościół stanął w 1879 roku przy głównym bulwarze miasta – Ringu.

Jest też jeszcze jeden polski akcent, nadzór nad pracami przy fundamentach kościoła sprawował absolwent wiedeńskiej politechniki – Ludwik Wierzbicki.

Ratusz

Za czasów panowania Franciszka Józefa I powstał również wiedeński ratusz. Podobnie jak kościół Wotywny został zaprojektowany w stylu neogotyckim i od samego początku swojego istnienia pełnił publiczną rolę. Architektem był sprytny Niemiec – Friedrich von Schmidt.

Dlaczego sprytny? Cesarz Franciszek Józef zakazał mu wybudowania ratusza wyższego od pobliskiego kościoła Wotywnego. Friedrich von Schmidt, jak się zdaje, nie miał innego wyjścia i spełnił żądania cesarza. Wieża ratuszowa jest o 1 metr niższa od kościelnej, ale na jego szczycie została umieszczona rzeźba wzorowana na  Maksymilianie I Habsburgu, mierząca 3,4 metra, dzierżąca w dłoni jeszcze dłuższy drzewiec. I kto powie, że nie da rady? 🙂

Kto by pomyślał, żeby tak piękną elewację ratusza zasłaniać ekranem kina letniego? 🙂

Parlament

Parlament został wybudowany w latach 1874–1883, tym razem nie w stylu neogotyckim, a neoklasycystycznym. Cała praktycznie architektura Wiednia hołduje historyzmowi, który był bardzo popularny w XIX wieku w Europie. Również i w Polsce można znaleźć kilka świetnych przykładów tego nurtu.

Historyzm nie był to nurt twórczy, a eklektyczny, czyli łączący lub naśladujący inne style, dlatego stojąc przed gmachem parlamentu ma się wrażenie, jakby stało się przed antyczną, monumentalną świątynią, której wejścia strzeże Atena – bogini mądrości, sprawiedliwości i opiekunka wszystkich miast, podnosząc jednocześnie rangę władzy świeckiej. Nic lepszego, Theophil Edvard von Hansen – architekt wiedeńskiego parlamentu, nie mógł zaproponować cesarzowi Franciszkowi.

Ruszyliśmy dalej w kierunku ogrodów, o których tyle wcześniej słyszeliśmy.

Pałac Hofburg i ogrody przypałacowe

Volksgarten to świetnie miejsce, żeby odpocząć w cieniu drzew, rozkoszując się przepięknymi ogrodami różanymi, które znajdują się tuż obok Hofburg w samym centrum miasta. Jest to pierwszy publiczny ogród we Wiedniu zaprojektowany we francuskim stylu z kwietnymi rabatami.

W samym centrum znajduje się świątynia Tezeusza – miniaturowa kopia Hefajstejonu, a zaraz obok cieplarnia Palmenhaus i Motylarnia.

Hofburg to jedna z najbardziej znanych rezydencji Habsburgów. Jest ogromnym kompleksem, który mieści m.in. Hiszpańską Szkołę Jazdy, Austriacką Bibliotekę Narodową i cesarskie rezydencje. Cały kompleks budowano, rozbudowywano i powiększano przez niemalże 7 wieków w różnych stylach, od Rudolfa I po Karola I – ostatniego cesarza austriackiego, który zrzekł się władzy w 1918 roku. W tym samym roku powstała również Republika Niemieckiej Austrii, która definitywnie zakończyła monarchię. Co ciekawe, Karol I, nigdy nie zrzekł się tronu, zrezygnował tylko z władzy. Dynastia Habsburgów istnieje do dzisiaj.

Austriacka Biblioteka Narodowa sięga swoimi początkami do średniowiecza, kiedy to książę Albrecht III przeniósł zbiory z wiedeńskich archiwów do biblioteki. Był inicjatorem przetłumaczenia ważniejszych ksiąg z łaciny na język niemiecki. Książę założył również warsztat iluminatorski.

Plac Graben i kolumna morowa w Wiedniu

Szukacie ekskluzywnych sklepów modowych marek, znanych na całym świecie i eleganckich restauracji? Plac Graben jest jednym z najważniejszych i najbardziej eleganckich miejsc we Wiedniu. To tutaj można kupić torebkę od Louisa Vuittona lub buty od Tods’a. Jednak nie od zawsze plac Graben był modowym i kulturalnym miejscem. Do XII wieku stanowił granicę miasta, a dopiero Maria Teresa przemieniła plac w centrum wielkomiejskiego życia Wiedeńczyków. Na jego środku stoi kolumna św. Trójcy, zwana również morową. To właśnie w tym miejscu grzebano ludzi, którzy pomarli od zarazy. Kolumna została wybudowana w podzięce Bogu po ustaniu epidemii dżumy w 1676 roku.

Kościół św. Piotra

Zaraz obok Graben, przy Petersplatz, znajduje się kościół św. Piotra. Pierwszy kościół, który stał w tym miejscu, prawdopodobnie był najstarszym kościołem we Wiedniu, według legendy, mógł go założyć jeszcze Karol Wielki na terenie dawnego obozu rzymskiego. Pierwsza wzmianka historyczna pochodzi 1137 roku. Obecna budowla powstała w roku 1733 i była pierwszą budowlą kopułową w całym Wiedniu.

Kościół świętego Piotra był ulubionym kościołem cesarzowej Elżbiety Bawarskiej, kontrowersyjnej Sissi, żony Franciszka I.

Katedra św. Szczepana

Na drugim końcu placu Graben znajduje się Stephansplatz, na środku którego znajduje się wizytówka i duma Wiednia – katedra św. Szczepana. Trzeba przyznać, że zupełnie nieprzereklamowana i robiąca imponujące wrażenie. Katedra obecnie należy do jednych z najwyższych i największych kościołów Europy. Najwyższa wieża spośród czterech, potocznie nazywana StefflStefankiem, mierzy 136,4 metrów wysokości.

Obecna budowla jest już trzecią, która znajduje się w tym miejscu. Dwie z nich powstały za panowania dynastii Babenbergów. Z jednej pozostały do dzisiaj tylko relikty w podziemiach obecnej katedry, z drugiej cześć fasady zachodniej. Obecny gotycki kościół powstawał od XIV i XVI w., jako jedna z najważniejszych fundacji władców z dynastii Habsburgów w średniowieczu.

Podobno warto wdrapać się na Stefanka, z którego szczytu roztacza się przepiękna panorama na cały Wiedeń. Nas odstraszyły straszne kolejki, ale z tego, co wiemy, za 4,5 Euro pokonać ok. 400 schodów, więc zapewne wrócimy. 🙂

Kościół Jezuicki

Zmęczeni gwarem, uciekliśmy w nieco cichsze boczne, uliczki. Spacerując bez konkretnego celu, stanęliśmy przed kościołem, który wyglądał dość skromnie przy innych wiedeńskich świątyniach, ale z ciekawości zajrzeliśmy do wnętrza. Na pewno nie tak bogatego, barokowego wnętrza spodziewaliśmy się po tej surowej fasadzie kościoła Jezuickiego.

Sklepienie było prawdziwą perełką, namalowane techniką kwadratury, która daje efekt iluzji przestrzeni.

Wiedeń – co i gdzie zjeść?

Najważniejsze pytanie, gdzie dobrze zjeść, żeby było smacznie i przy okazji nie zostawić w restauracji połowy majątku. Nigdy nas nie ciągnęło do sznycla po wiedeńsku, który w zasadzie jest dużym, polskim schabowym, tylko trochę bardziej znanym, wiec zadowoliliśmy się jedzeniem z foodtracków przy ratuszu. Za kilka euro można było poznać smaki innych, bardziej orientalnych kuchni. Ciężko nam powiedzieć, czy foodtracki są tam na stałe, czy akurat trafiliśmy w taki sezon ze względu na kino letnie, które swoim ekranem zasłaniało sporą cześć przepięknego ratusza. Do dzisiaj nie możemy odżałować braku ładnego zdjęcia. 🙂

No i gwoźdź programu – torcik Sachera. W końcu po to przyjechaliśmy do Wiednia. 🙂 Niestety, zanim przypomnieliśmy sobie, żeby zrobić ładne i estetyczne zdjęcie, przepięknie wyglądającemu ciachu to zostało już zjedzone do połowy. Gdzie zjeść najlepszy? Tyle opinii, ilu fanów tej słodkości, więc nie pozostaje Wam nic innego jak po prostu przyjechać i spróbować. Można go kupić w niemalże każdej kawiarni, ale podobno ten oryginalny można kupić tylko w kawiarni obok Hotel Sacher, którego założycielem był syn Franza Sachera.

Przydatne informacje

  • Nie zapomnijcie o winiecie, która jest obowiązkowa w Austrii. Można ją kupić na bez problemów na prawie wszystkich stacjach benzynowych. Dostępne są na 10 dni, 2 miesiące lub roczne. Cen nie będziemy podawać, bo zmieniają się one co jakiś czas, zawsze przed wyjazdem możecie je sprawdzić na stronie, ale na pewno warto jest kupować je na miejscu, kupowanie online przez polskie strony wyjdzie drożej.
  • Nie mieliśmy problemów ze znalezieniem miejsca parkingowego (w pobliżu kościoła wotywnego).
  • Warto zainwestować w metro. My popełniliśmy ten błąd i wszędzie chodziliśmy na piechotę. W połowie dnia zaczęliśmy dość mocno odczuwać zmęczenie, a jeszcze tyle trzeba było zobaczyć. 🙂

Szukacie fajnego noclegu we Wiedniu? Poniżej nasze propozycje. Więcej hoteli z Wiednia, znajdziecie tutaj.

Living in the heart of Vienna
Best Western Plus Amedia
HeyMi Apartments Opernring
Świetny wystrój, super lokalizacja i tani jak na Wiedeń. Niestety to opcja jedynie dla pary. Koszt od ok. 200 PLN za 2 osoby.Możliwość zarezerwowania większej ilości noclegów. Koszt od ok. 270 PLN za 2 osoby.Klimatyczny apartament blisko centrum. Idealny dla osób, które lubią poczuć trochę luksusu. Koszt od ok. 420 PLN za cały apartament.
Sprawdź
Sprawdź
Sprawdź

Wszystkie zdjęcia? Kliknij poniżej.

Przeczytaj też:

Loading…

Comments 37

    1. My tylko jeden dzień mogliśmy poświęcić na zwiedzanie tego pięknego miasta, więc nas także na 100% czeka ponowna wizyta. A zwiedzania że ho, ho, a może i więcej 🙂

    1. Dlatego też obiecaliśmy sobie, że przy nadarzającej się okazji na pewno odwiedzimy stolicę Austrii ponownie 🙂 Ponownie na motocyklu 🙂

  1. Nigdy nie byłamw Wiedniu, a warto na pewno chociażby po to jak piszesz,by wyrobić sobie własną opinię.
    Extra wycieczka na motocyklach,a jeszcze w grupie. to sama przyjemność 🙂 Syn tez jeździ, więc znam te klimaty.
    Sama wolę rower 🙂

    1. Dzięki 🙂 Pozdrowienia w takim razie dla Ciebie i syna 🙂 Może kiedyś dołączy do naszej grupy w czasie wspólnej podróży 🙂 Zapraszamy 🙂

  2. W Wiedniu bywałam wielokrotnie i jest to jedno z bezpieczniejszych i łatwiejszych do zwiedzania miast w Europie. Piękne, uporządkowane ale i gościnne.

  3. Wiedeń jest cudowny! To w takim razie ja też powinnam się wstydzić, bo po raz pierwszy zawitałam tam w marcu ubiegłego roku… Ciągle mi było nie podrodze 🙂 Ale pewne jest, że to nie był mój ostatni raz w Wiedniu 🙂 Pozdrawiam

    1. Iwonko, zimą ciężko nam się gdzieś wybrać. Chyba tak samo jak niedźwiedzie zapadamy w zimowy sen i czekamy na wiosnę. 🙂 Aczkolwiek jarmarki świąteczne są bardzo kuszącą propozycją. Naczytaliśmy się już o nich przed tegorocznymi świętami. Podobno są niepowtarzalne i magiczne. :)) Może coś w tym roku z tego wyjdzie. 🙂

  4. Zgodzę się, Wiedeń jest naprawdę przepiękny:) Ja byłam tam dwa, a może nawet 3 razy, ale najlepiej pamiętam ten ostatni, tj z zeszlego roku. Spędziliśmy tam 2 i pół dnia i było naprawdę super. Wiedeń architektonicznie jest po prostu zachwycający, wszystko tam do siebie pasuje:) U siebie na blogu zamieściłam dwa posty z moimi spostrzeżeniami i trzeci o tym jak zorganizować wyjazd do Wiednia:D Przejażdzka motocuklem super sprawa, ale nie każdy posiada taką super maszynę:D

  5. Wiedeń zdaje się być na wyciągnięcie ręki, może dlatego tak często pozostawiamy sobie to miasto na później. W efekcie nie byłam w Wiedniu. Mam nadzieje, że niebawem to nadrobię 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *