Szlak Orlich Gniazd na motocyklu #2

Napisany przez

Przez Bobolice, Mirów, Złoty Potok i Olsztyn

I znowu ruszyliśmy na popołudniowy wypad po pracy na Szlak Orlich Gniazd. Pogoda dopisywała, a nawet trochę za bardzo, bo stopni na termometrze było zdecydowanie w nadmiarze. Naszym celem było zdobycie 4 zamków: w Bobolicach, Mirowie, Złotym Potoku i Olsztynie. Mieliśmy jeszcze zahaczyć o zamek w Siewierzu, jednak w tygodniu dostępny do zwiedzania jest tylko do godziny 15.00, więc zapewne odwiedzimy go innym razem. Taki był plan, w rzeczywistości i tak musieliśmy zatrzymać się w Siewierzu, niestety nie w celu zwiedzania, a poszukiwania najbliższej stacji benzynowej. Pamiętajcie o przestawieniu kraników na ON w Kawach po zatankowaniu, bo samotna misja szukania stacji benzynowej na trasie nie zawsze musi zakończyć się pomyślnie. 🙂

Szlak Orlich Gniazd to turystyczny szlak w Polsce, przebiegający przez województwa małopolskie i śląskie. Wytyczenie szlaku, wiodącego przez najwyższe wzniesienia Jury, zaproponował w 1927 roku w czasopiśmie „Ziemia” Stanisław Leszczycki.

Krakowska ziemia, nadzwyczaj jest bogatą w starożytne zabytki świeckiego budownictwa. Wszędzie rozsiane są zwaliska dawnych zamków obronnych lub sterczą ruiny wspaniałych niegdyś siedlisk możnowładców polskich. Do takich należą ruiny znajdujące się w Mirowie, które dosyć są charakterystyczne i wielce się przyczyniają do ozdoby smutnej skądinąd tutejszej okolicy. Ręka czasu, a bardziej jeszcze ludzka niedbałość, dopomogły do jego zniszczenia i dziś gołe tylko mury, niespożyte niczym głazy i resztki wieży jedyną są pozostałością świetnego niegdyś zamku.

fragment z opisu w Tygodniku Ilustrowanym z 1861 r.

Zamek w Mirowie – śląskie Kaer Morhen

Po nieoczekiwanych przygodach, ok. godziny 17-stej dotarliśmy do pierwszego z celów – zamku w Mirowie. Jeden z najstarszych zamków na Szlaku Orlich Gniazd, zbudowany został w czasach Kazimierza Wielkiego, około połowy XIV w., choć prawdopodobnie wcześniej istniały w tym miejscu drewniano-ziemne zabudowania. Początkowo warownię tworzyła kamienna strażnica podległa pod pobliski zamek w Bobolicach. Obecni właściciele zamku, rodzina Laseckich, remontują go, aby docelowo w zrekonstruowanych ścianach urządzić muzeum – trzymamy kciuki, aby było to jak najszybciej, bo niestety zamek na czas prac remontowych jest zamknięty dla zwiedzających. Częściowo zrujnowany, z drewnianymi rusztowaniami wyglądał jakby był wzorem na podstawie którego, twórcy gry Wiedźmin 3, odtwarzali Kaer Morhen.

W murach zachowały się gotyckie okna i otwory strzelnicze. Kiedyś wjazd prowadził od strony południowej przez niezachowany duży majdan gospodarczy. Całość otoczona była murem obwodowym, przed którym znajdowała się fosa.

O nieszczęśliwym Krystynie III z Mirowa

Z każdym zamkiem są związane jakieś legendy lub opowieści. Z zamkiem mirowskim również. Jako pierwszy z Mirowa mówił o sobie Krystyn III. Posiadał zamek raptem 2 lata i w przeciągu 5 lat stracił prawie cały majątek, a jego ród Lisów stracił na znaczeniu. Krystyn bardzo honorowo podszedł do długów i poręczeń ojca i, gdy niejaki Iwan z Obiechowa odmówił spłaty długu, poręczonego przez nieżyjącego ojca Krystyna, spłacił wszystkie należności. Krystyn nie podejmował szczęśliwych decyzji w swoim życiu, zmienił swoją wiarę na husytyzm i zaangażował się w walkę z potężnym bp. Oleśnickiem. Wkrótce potem pożałował swej decyzji, albo został zmuszony, i chcąc zamazać swoje winy, wyruszył na krucjatę przeciw niewiernym wraz z Władysławem III Warneńczykiem. Za zasługi na początku kampanii dostał od króla nagrodę 100 grzywien. Później osiadł w Jaworznikach Wielkich, jedynej wsi jaka mu została i tam zmarł.

Zamek w Bobolicach i kontrowersyjna rekonstrukcja

Zaledwie 2 kilometry dalej znajduje się, także XIV-wieczny, zamek w Bobolicach. Mieliśmy pecha do zwiedzania, bo tutaj na wjeździe zatrzymała nas ochrona i jak się okazało do środka nie wejdziemy, ponieważ trwa kręcenie serialu historycznego produkcji TVP „Korona Królowej”. Mogliśmy zobaczyć zamek i okolice tylko z zewnątrz, ale ochrona dała nam jasno do zrozumienia, że nie jesteśmy mile widziani i tylko dzięki uprzejmości Pana z ekipy serialowej, mogliśmy cokolwiek zobaczyć. Panu serdecznie dziękujemy, a serial na pewno zobaczymy, żeby wiedzieć, kto był taki sympatyczny.

Zanim odbudowano zamek, istniała tylko część mieszkalna górnego zamku z pozostałościami baszty na północno-wschodnim narożu. Nie zachowało się w ogóle sklepienie. Niegdyś, ponad suchą fosą, do zamku prowadził most zwodzony, a całość otaczały mury z blankami. Od strony południowej do budynku zamkowego, przylegała druga mniejsza baszta z kopułą. Natomiast poniżej stała czworoboczna wieża bramna broniąca przedzamcza, która została obecnie zrekonstruowana wraz z murem obwodowym.

Zamek w Bobolicach należy do tych samych właścicieli, co w Mirowie. Pomimo braku planów i szkiców, jak wyglądał wcześniej, został w przeciągu 12 lat odrestaurowany i otwarty dla turystów. Sama rekonstrukcja wzbudzała, i wzbudza, kontrowersje wśród konserwatorów zabytków i miłośników historii, ale trzeba przyznać, że sam zamek prezentuje się bardzo malowniczo. Czy w taki sposób powinno się rekonstruować zabytki, niech każdy sam oceni.

O dwóch braciach – Mirze i Boboli

Obydwa zamki, w Bobolicach i Mirowie, mają też swojego ducha. Bo przecież zamek, w którym nie straszy to nie prawdziwy zamek! Według legendy zamkami władali dwaj bracia – Mir i Bobol. Łączyła ich niezwykle silna, braterska więź, dopóki nie pojawiła się kobieta, bo przecież, gdzie diabeł nie może to babę pośle. Młodszy Mir podczas nieobecności Bobola, uwiódł jego ukochaną, którą Bobol zazdrośnie ukrywał przed całym światem w podziemiach zamku. Podobno pilnowała jej paskudna czarownica i jej pies, który diabła przypominał. Czarownica jednak nocami latała na sabat, zostawiając na straży tylko psa, okazja czyni złodzieja, więc Mir skorzystał z okazji i uwiódł ukochaną brata. Rozwścieczony i zazdrosny Bobol zabił brata, a kiedy tylko przeszył jego serce mieczem, z nieba spadł piorun i raził go śmiertelnie za bratobójstwo. Dziewczyna podobno do dzisiaj snuje się po wieży, kiedy czarownica leci na sabat.

Nie mogło też zabraknąć Białej Damy. W piętnastowiecznych kronikach odnotowano, że jeden z przedstawicieli rodziny Krezów porwał i przetrzymywał w bobolickiej warowni swoją bratanicę. W tym okresie narodziło się podanie o zjawie białej damie pojawiającej się czasami na murach zamku. Czyżby duch więzionej bratanicy nie zaznał do dzisiaj spokoju?

Zamek Ostrężnik

Ruszyliśmy dalej do zamku Ostrężnik w Złotym Potoku, leżącym również na szlaku Orlich Gniazd. Położony na wzgórzu, w którym znajduje się Jaskinia Ostrężnicka, kompletnie zrujnowany i tajemniczy obiekt, o którym tak naprawdę nic nie wiadomo. Ani kto go zbudował, ani dlaczego popadł w ruinę. Istnieje wiele hipotez, jednak żadna nie ma potwierdzenia w zapisach historycznych. Miejscowe podania mówią, zamek przez długi okres czasu był siedzibą zbójników, a w podziemiach zakopane były ich łupy. Przy podziale doszło do kłótni i zbóje wymordowali się nawzajem. Inne legendy opowiadają o tajnym więzieniu w Ostrężniku, w którym trzymano bezprawnie wielu możnowładców, a ich kości nadal leżą pod ziemią. Niektórzy opowiadają, że po zmroku można ujrzeć białą zjawę przechodzącą od zamku górnego do jaskini ostrężnickiej. Odrębne legendy związane są z jaskinią Ostrężnicką. Jedna z nich mówi o chłopcu, który znalazł głęboko w jaskini skarb, którego nikt wcześniej nie odnalazł, bo podobno skarbu pilnował sam diabeł. Wnętrze jaskini było wtedy zagrodzone masywnymi wrotami, które zatrzasnęły się nagle za wychodzącego chłopcem i przycięły mu piętę. Od niego ma wywodzić się miejscowa rodzina Piętaków. Ale to wszystko tylko legendy…

Zamek Olsztyn koło Częstochowy

Ostatnim celem naszej wyprawy był zamek królewski w Olsztynie koło Częstochowy. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1306 roku, wzniesiony na miejscu średniowiecznego grodu i rozbudowany w połowie XIV wieku z inicjatywy Kazimierza Wielkiego, przez lata był siedzibą starostwa niegrodowego. W XVI wieku zniszczony przez wojska Maksymiliana Habsburga, a następnie w XVII wieku przez potop szwedzki, zaczął popadać w ruinę.  W czasach swojej świetności, zamek był prawdziwą twierdzą. Do dzisiaj rzuca się w oczy wysoki stołp – wysoka, 20-metrowa wieża, która służyła głównie do obserwacji. Jako, że nie ma do niej wejścia z zewnątrz, przypuszcza się, że można było się do niej dostać z pomostu z części mieszkalnej, które razem z dwom dziedzińcami, tworzyły górny zamek. Na wschód od zamku górnego znajdował się zamek dolny z majdanem gospodarczym. Niedaleko, na południu znajdowała się wieża starościńska. Pomiędzy zamkami utworzono podzamcze, otoczone grubym murem. Niestety do dnia dzisiejszego zachowały się ruiny wieży i fragmenty murów.

Zamek w Olsztynie zafascynował między innymi Aleksandra Fredro i Władysława Syrokomlę. Opisywali oni w swoich utworach jego bohaterską obronę i dzielnego dowódcę Kacpra Karlińskiego. Później stał się również scenografią w wielu filmach. W „Rękopisie znalezionym w Saragossie” Hasa tutejsze góry zastępowały góry hiszpańskie, a w „Demonach Wojny” Pasikowskiego nakręcono tu sceny rozgrywające się w Bośni. Poza tym, zamek był również miejscem kręcenia „Hrabiny Cosel”.

Złote kaczki w podziemiach i płacz dziecka

Zamek podobno posiada podziemne połączenie z klasztorem jasnogórskim, a w podziemnych rzekach można zobaczyć pływające złote kaczki… Z samym zamkiem związana jest legenda o zjawie błąkającej się po zamku w ciemne noce. Jest to duch Maćka Borkowica – wojewody poznańskiego, którego król skazał za spiskowanie na śmierć głodową. Został uwięziony w lochach pod więżą i codziennie dostawał dzban wody i wiązkę siana. Zmarł po 40 dniach, a jego jęki było słychać w całym zamku.

Podobno wieczorami można też usłyszeć płacz dziecka, to uprowadzony syn Kacpra Karlińskiego, którego podczas oblężenia w 1587 roku Maksymilian Habsburg, postawił w pierwszej linii przed Austriakami. Kacper Karliński obiecał królowi bronić się do upadłego, dlatego, kiedy Austriacy podeszli bardzo blisko, pierwszy podpalił lont armatni. Zamek nie został zdobyty, ale pośród ciał poległych znaleziono też syna Kacpra Karlińskiego. Ojciec nie potrafił pogodzić się ze śmiercią syna i zaszył się w celi pokutnej na Jasnej Górze, szukając ukojenia w modlitwie, gdzie też zmarł.

Czworoboczna wieża starościńska jest nadal zagadką dla historyków. Do dzisiaj nie wiadomo, kiedy powstała. Zaskakująca jest grubość jej murów wynosząca aż 4-4,6 m, co jest niespotykane na polskich ziemiach. Przypuszcza się, że była ona połączona z zamkiem górnym podziemnym tunelem o długości 150 m.

Zrobiło się już dość późno, więc czekała nas już tylko podróż do domu. Tak skończyła się nasza druga wycieczka na motocyklowy Szlak Orlich Gniazd. Jeszcze raz pozdrowienia dla Klaudiusza, Moniki, Magdy, Łukasza, Krzyśka i Asi! Lewa!

Całkowity dystans: 149.14 km
Łączny czas: 05:03:40
Pobieranie

Przeczytaj też:

Ładowanie…

Komentarze 6

    1. Cała Polska ma tak dużo, tyle pięknego do zaoferowania, że aż szkoda nie jeździć i nie zwiedzać 🙂 tym bardziej, że czasami to naprawdę przysłowiowy „rzut beretem” od naszego miejsca zamieszkania 🙂 Wcale nie trzeba urlopu brać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Śląsk, zamki, Szlak Orlich Gniazd, śląskie, Jura Krakowsko-Częstochowska, historia, Bobolice, Mirów, Złoty Potok
Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy
Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy

Zamknij