Reynisfjara – czarna piękność na południu Islandii

Posted by

Nie należymy do osób, które lubią wygrzewać się na plażach, a wolny czas wolimy spędzać w bardziej górzystych terenach. Jeśli już się zdarzyło to raczej na krótko, żeby odetchnąć, pooddychać i jechać dalej. :))) Nigdy byśmy nie powiedzieli, że zostaniemy miłośnikami „plażowania”. No cóż, Islandia to kraj, który robi nam cały czas gąbkę z mózgu, kwestię plaż zupełnie zrewolucjonizował, a Wy będąc na południu Islandii musicie zobaczyć jedną z najbardziej niezwykłych plaż – Reynisfjara. Być może tak jak my – zmienicie zdanie o plażowaniu.

Hálsanefshellir to niewielka jaskinia, którą znajdziecie zaraz na plaży – idealna kryjówka w deszczowe dni do podziwiania oceanu. Z jaskinią wiąże się legenda, bazująca na przekonaniu Islandczyków o tym, że foki są spokrewnione z ludzmi i raz w roku wychodzą na plaże, zrzucając swoje skóry, bawiąc się i tańcząc do białego rana. I właśnie te śpiewy. dobiegające z Hálsanefshellir, usłyszał, spacerujący plażą wczesnym rankiem rybak. Dookoła jaskini leżała tylko masa skór i żywej duszy – rybak zabrał jedną z nich do domu i tam zamknął ją w skrzyni. Kilka dni później, w tym samym miejscu, rybak spotkał nagą, łkającą dziewczynę – to była jedna z fok, która rozpaczała za swoją skórą. Rybak dał pięknej dziewczynie ubrania i ugościł ją pod swoim dachem, nie zdradzając jej swojej tajemnicy, ukrywanej w skrzyni. Jakiś czas później wzięli ślub, a dziewczyna urodziła mu siedmioro dzieci. Mijały kolejne lata i pewnego dnia rybak zapomniał zabrać ze sobą klucz do skrzyni. Dziewczyna ją otworzyła i nie mogąc oprzeć się tęsknocie ze oceanem, pożegnała się z dziećmi i założyła swoją skórę. Zostawiła list dla swojego męża: „woe is me, I have seven children in the sea, and seven on land” – „nieszczęściem jestem, mam siedmioro dzieci w morzu i siedmioro na lądzie”. Dziewczyna nigdy nie wróciła już na ląd. Podobno, kiedy rybak wypływał w morze, zawsze w jego pobliżu łodzi pojawiała się foka, z której oczu płynęły łzy, a kiedy ich wspólne dzieci bawiły się na plaży, podpływała do brzegu na tyle blisko, żeby wyrzucać z morza kolorowe muszelki i rybki.

Islandia – kraj plaż w czarnych kolorach

Do czego my już się trochę przyzwyczailiśmy, na na pewno było dużym zaskoczeniem, większość plaż na Islandii jest czarna. Zdarzają się również złote, diamentowe i czerwone, będziemy o nich na pewno pisali. :))) Pierwszy kontakt z czarną plażą robi OSZAŁAMIAJĄCE wrażenie. Ok, słyszeliśmy wcześniej o czarnych plażach, widzieliśmy zdjęcia, ale zobaczenie jej na żywo dopiero uświadamia jak bardzo są niezwykłe, piękne i inne niż te, które znaliśmy do tej pory. Reynisfjara, mimo, że nie była naszą pierwszą, należy zdecydowanie do jednych z ciekawszych.

Reynisfjara, podobnie jak większość islandzkich plaż, powstała wskutek eksplozji wulkanu. Gwałtownie topniejące lodowce niosły ze sobą masę żwiru i kamieni, które osadzały się na brzegach przy oceanie, tworząc dzisiejsze, spektakularne, czarne plaże.

Dlaczego Reynisfjara jest taka wyjątkowa?

Ciężko opisać ją słowami, a przynajmniej my nie posiadamy jeszcze takiego skilla, ale wyobraźcie sobie szeroką, kruczoczarną, ciągnąca się po horyzont plażę z majaczącymi w tle ostrymi skałami, wyłaniającymi się z oceanu niczym ostre włócznie, kontrastującą ze spienionymi białymi falami z wyrastającymi u brzegu monolitycznymi, bazaltowymi kolumnami. Coś magicznego i hipnotyzującego jest w tym widoku.

I to właśnie te bazaltowe kolumny – Gardar i majaczące się tyle skały – Reynisdrangar, wyróżniają Reynisfjarę spośród innych czarnych plaż, rozsławiwszy ją na całym świecie jako najpiękniejszą spośród nich. Niestety, wraz ze sławą, przybyło też turystów, a każdy z nich chce zrobić sobie pamiątkową fotkę na przypinających organy, skałach Gardar – także i my. :)))

Również i z Reynisdrangar związana jest legenda, według której, te wystające z morza skalne formacje to trolle, które uknuły sprytny plan wyciągnięcia trójmasztowca na plażę. Działały pod osłoną nocy i wszystko pewnie poszłoby po ich myśli, gdyby nie zastał ich świt, a promienie wschodzącego słońca przemieniły ich w kamienie. Motyw trolli zapewne znany wszystkim miłośnikom J.R.R Tolkiena, kiedy to słońce uratowało Bilba i krasnoludy przed wylądowaniem w trollim garnku.

Reynisfjara - czarna piękność na południu Islandii

Reynisfjara – piękna i niebezpieczna

Islandzkie plaże słyną nie tylko ze swojej niezwykłej urody, ale również z ilości wypadków, również i śmiertelnych. Wszystkie wynikają z niewiedzy lub lekceważenia sił przyrody przez turystów, pomimo znaków ostrzegawczych, które znajdują się niemal przy każdej plaży. A wszystko to za sprawą fal, które mogą pojawiać się znikąd, mimo, że ocean wygląda na bardzo spokojny i przewidywalny. Są na tyle potężne, że mogą porwać człowieka z plaży, co w zasadzie równa się ze śmiercią. Serio i nie jest to głupie gadanie. Poniżej, co prawda z innej plaży, przykład głupoty – naszej, a jakże – bo nie przeczytaliśmy wcześniej tablic, nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Uczcie się na naszych błędach, a nie cudzych. :)))

Selfie roku – całe szczęście, że skończyło się tylko na przemoczonych butach i spodniach. Dopiero później uzmysłowiliśmy sobie, jak dużym niebezpieczeństwem są takie fale. P.S. Mamo, mam nadzieję, że nie będziesz widziała tego zdjęcia. :)))

Reynisfjara – czarna piękność na południu Islandii

Bez dwóch zdań, to obowiązkowa pozycja do zobaczenia. Mimo, że w sezonie odwiedza ją dość sporo ludzi, a kiedy na parkingu przed zobaczycie kilka autokarów, to może być dość tłoczno i mimo, że wolimy w samotności kontemplować piękno przyrody, bez zbędnych obserwatorów dookoła, to Reynisfjara jest warta tego, żeby ją zobaczyć. Smolisty kolor plaży, niesamowite formacje skalne, surowy i nieprzewidywalny ocean, tworzą jakby mityczny i niezapomniany klimat, wyrwany niczym z książek czy filmów fantasy. Niemal czuć obecność krasnoludów, trolli i elfów. A kto wie, ile w tym islandzkim bajaniu jest prawdy? Tutaj ma się wrażenie, że wszystko jest możliwe.

Reynisfjara - czarna piękność na południu Islandii Reynisfjara - czarna piękność na południu Islandii Reynisfjara - czarna piękność na południu Islandii

Jesteście w okolicy? Koniecznie zobaczcie również:

Przeczytaj też:

Loading…

Comments 6

    1. Oj tak, to prawda i trzeba je zobaczyć na własne oczy, bo oglądanie na zdjęciach to nie to samo. Tak było z nami, mimo, że wiedzieliśmy jak wyglądają wcześniej, to było tylko WOW. 🙂

  1. Niesamowite widoki! Miałem okazję doświadczyć czarnych plaż na Teneryfie, ale ta islandzka jest taka urzekająca… Muszę zorganizować wyprawę w to miejsce. Piękne zdjęcia mnie zachęcają do tego coraz bardziej!

    1. Jak będziesz tą wyprawę organizował w tym lub przyszłym roku, to daj znać 🙂 będziemy jeszcze na Islandii, więc może coś podpowiemy lub pomożemy 🙂

Dodaj komentarz

Więcej w Islandia, południowa Islandia, natura, droga numer 1, Vík í Mýrdal, klify, Ring Road
Dyrrhólaey – obowiązkowa pozycja „must to see” południowej Islandii

Zamknij